Wojna trwa w najlepsze,już nie pamiętam jak długo, to było dawno.
W moim posiadaniu nuklearna głowica. Najpotężniejsza broń jaka kiedykolwiek została skonstruowana przez człowieka. Broń masowego rażenia, zdolna pochłonąć miliardy ludzkich istnień w ułamek sekundy. Udoskonalana przez tysiące lat w ciemnych, podziemiach umysłu, głęboko przechowywana i ukrywana w wielkich ideałach, maksymach i wierzeniach. Dziś już produkowana masowo, przekazywana z rąk do rąk, przez autorytety, proroków, polityków, bandytów i zwykłych skurwieli. Jest najlepiej sprzedawaną bronią na ziemskim rynku. Każdy może ją mieć, co ważne, za niską cenę. Mam i ja. Tak, nuklearna głowica, wzbogacana najsilniejszymi doktrynami, uzbrojona w jedyną słuszną prawdę jest teraz na moim karku, znaczy się w moim posiadaniu. I jest wyjątkowa! Dzięki wielopokoleniowej wiedzy mojej rodziny, przekazywanej z pokolenia na pokolenie, z dziada pradziada, wiem, że moja głowica jest jedyna w swoim rodzaju aczkolwiek podobna do innych głowic tego typu. W mojej, z zapalnika usunięto zbędne elementy utrudniające szybką dotonację. Nie ma pulpitu na którym wcześniej wpisywano kody sumienia, tuleja opóźniacza odpowiedzialna za analizę myśli została usunięta, od łącznika odpięto uczucia a mieszanka inicjująca zosatała wzbogacona o wyjebane pod sufit kosmosu ego. To unikat! Codziennie z Olimpu wysyłam ofensywę na obcą mi stronę miasta i na istoty przemierzające jej chodniki. Wczoraj na przykład wyczaiłem z Olimpu jakąś laskę. Schludnie ubrana, włosy zrobione, telefonik komórkowy przy uchu, neseser w drugiej ręce. I lezie mi przed oczami ta korporacyjna pizda krokiem z wybiegu Victorias Secret i nawet na mnie okiem nie rzuci! No i jeb! Detonuję pociski. Suka! Jeb! Pewnie zapieprza podawać herbatę, kawę, ciastka i własną dupę prezesowi w jakiejś zagranicznej korporacji. Jeb! A po pracy odjazd do chaty, butelka słabego wina, płacz w samotności i marzenie o gościu jak ja, który by pocieszył, przytulił, złapał za...ten, no...wiadomo, jak prawdziwy mężczyzna! A jak! Jeb! Mam cię w dupie! Jeb!
Naloty przeprowadzam sprawnie i co ważniejsze, precyzyjnie! Szybko zbieram informacje. Po kilku sekundach już wiem kim jest ofiara i jaki nalot przeprowadzam. Najważniejsze żeby natychmiast ocenić cel, bez dłuższego namysły, liczy się chwila, impuls, zazdrość, nienawiść i wrodzony talent do zakrzywiania rzeczywistości. A później sprawa jest już dziecinnie prosta, uzbrojony w odpowiednie urojenia pocisk, zostaje skierowany bezpośrednio na ofiarę. Nigdy się nie mylę, po latach praktyki jestem ekspertem od nalotów poziomu zgorzkniałego, ławkowego skurwiela naczelnego. Wiem, chciałbyś mi dorównać w sztuce doprowadzania życia do upadku, dam ci radę:
Stuninguj swoją własną nuklearną głowicę!
W moim posiadaniu nuklearna głowica. Najpotężniejsza broń jaka kiedykolwiek została skonstruowana przez człowieka. Broń masowego rażenia, zdolna pochłonąć miliardy ludzkich istnień w ułamek sekundy. Udoskonalana przez tysiące lat w ciemnych, podziemiach umysłu, głęboko przechowywana i ukrywana w wielkich ideałach, maksymach i wierzeniach. Dziś już produkowana masowo, przekazywana z rąk do rąk, przez autorytety, proroków, polityków, bandytów i zwykłych skurwieli. Jest najlepiej sprzedawaną bronią na ziemskim rynku. Każdy może ją mieć, co ważne, za niską cenę. Mam i ja. Tak, nuklearna głowica, wzbogacana najsilniejszymi doktrynami, uzbrojona w jedyną słuszną prawdę jest teraz na moim karku, znaczy się w moim posiadaniu. I jest wyjątkowa! Dzięki wielopokoleniowej wiedzy mojej rodziny, przekazywanej z pokolenia na pokolenie, z dziada pradziada, wiem, że moja głowica jest jedyna w swoim rodzaju aczkolwiek podobna do innych głowic tego typu. W mojej, z zapalnika usunięto zbędne elementy utrudniające szybką dotonację. Nie ma pulpitu na którym wcześniej wpisywano kody sumienia, tuleja opóźniacza odpowiedzialna za analizę myśli została usunięta, od łącznika odpięto uczucia a mieszanka inicjująca zosatała wzbogacona o wyjebane pod sufit kosmosu ego. To unikat! Codziennie z Olimpu wysyłam ofensywę na obcą mi stronę miasta i na istoty przemierzające jej chodniki. Wczoraj na przykład wyczaiłem z Olimpu jakąś laskę. Schludnie ubrana, włosy zrobione, telefonik komórkowy przy uchu, neseser w drugiej ręce. I lezie mi przed oczami ta korporacyjna pizda krokiem z wybiegu Victorias Secret i nawet na mnie okiem nie rzuci! No i jeb! Detonuję pociski. Suka! Jeb! Pewnie zapieprza podawać herbatę, kawę, ciastka i własną dupę prezesowi w jakiejś zagranicznej korporacji. Jeb! A po pracy odjazd do chaty, butelka słabego wina, płacz w samotności i marzenie o gościu jak ja, który by pocieszył, przytulił, złapał za...ten, no...wiadomo, jak prawdziwy mężczyzna! A jak! Jeb! Mam cię w dupie! Jeb!
Naloty przeprowadzam sprawnie i co ważniejsze, precyzyjnie! Szybko zbieram informacje. Po kilku sekundach już wiem kim jest ofiara i jaki nalot przeprowadzam. Najważniejsze żeby natychmiast ocenić cel, bez dłuższego namysły, liczy się chwila, impuls, zazdrość, nienawiść i wrodzony talent do zakrzywiania rzeczywistości. A później sprawa jest już dziecinnie prosta, uzbrojony w odpowiednie urojenia pocisk, zostaje skierowany bezpośrednio na ofiarę. Nigdy się nie mylę, po latach praktyki jestem ekspertem od nalotów poziomu zgorzkniałego, ławkowego skurwiela naczelnego. Wiem, chciałbyś mi dorównać w sztuce doprowadzania życia do upadku, dam ci radę:
Stuninguj swoją własną nuklearną głowicę!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz